czwartek, 9 kwietnia 2015

Rozdział 30

Stoimy we trójkę, a żadne z nas nie wypowiada nawet słowa. Panuje dziwna cisza i jestem zaskoczona tym, na co wpadła Pattie. Skąd taki pomysł? Fakt, przestałam brać tabletki po wypadku, ale używamy zabezpieczenia. Nie, to niemożliwe.
- Och, mamo! Jak Ty coś powiesz - Justin prycha i kręci głową rozbawiony.
- No, co? Nie wydaje Ci się to podejrzane? Też wymiotowałam, praktycznie cały czas.
- Ale nie ma takiej opcji! Przecież się zabezpieczamy, tak? Boże! O czym ja z Tobą rozmawiam!
- Jesteś dorosły, Justin. To chyba normalna sprawa, tak? Powinnaś zrobić test, Skarbie.
- Myślisz? - odpowiadam cicho, ale zaczynam się obawiać.
- Oczywiście! Zaraz wracam, szybko skoczę do apteki i zaraz będziemy wszystko wiedzieć.
Nawet nie mrugam, a już jej nie ma. Podchodzę do komody i wyjmuję mój kalendarz. Przewracam kartki i szukam dnia ostatniej miesiączki. Kiedy tylko dociera do mnie fakt, że nie miałam jej w tym miesiącu, moje serce podskakuje mi do gardła! Kurwa! Powinnam mieć ją pięć dni temu!
- Chryste! - mówię z niedowierzaniem i siadam na podłodze. Nie wierzę!
- Elena? Co się stało? - Justin od razu zrywa się i siada naprzeciwko mnie - Powiesz mi?
- Jestem w ciąży - mówię tak cicho, że sama siebie ledwo słyszę. Justin marszczy czoło, jakby nie bardzo rozumiał. Tylko tutaj wszystko praktycznie jest jasne!
- Jakim cudem jesteś w ciąży, hmm? Przecież zabezpieczamy się, tak? Nie ma opcji, Skarbie.
- Nie wiem, Justin. Powinnam dostać okres pięć dni temu, wszystko wskazuje na ciążę. Czym miałabym się struć? Przecież jem same zdrowe rzeczy! Nic podejrzanego.
- Poczekamy na mamę, okej? Zrobisz test i po problemie - obejmuje mnie i przytula do siebie. Głaszcze po plecach, a mój oddech szaleje. Ciąża? Teraz?! Przecież miałam pójść na studia! Dopiero doszłam do siebie po wypadku, nie... to nie jest dobry na to moment. Mam dziewiętnaście lat! - Kochanie... nie bój się, dobrze? Nawet jeśli będziesz w ciąży, to nic złego. Ja będę się cieszył.
- Justin - odchylam się od niego i patrzę mu w oczy - Jesteś młody, niebawem wracasz na scenę. Jak Ty to sobie wyobrażasz?! Kariera przed Tobą, nie pieluchy!
- Poradzimy sobie ze wszystkim, już ja się o to postaram. Obiecuję, Skarbie. Nie bój się.
- Jestem! - do pokoju wpada Pattie i jestem zaskoczona, że ma takie tempo - Kupiłam dwa, tak na wszelki wypadek. Proszę - podaje mi małą siateczkę i wyjmuję kartonowe opakowania - Zaraz wszystko będzie jasne. Leć, zrób je - popycha mnie delikatnie w stronę łazienki.
- Okej - mówię cichutko i zamykam za sobą drzwi. Szybko wyjmuję je z opakowanie i rozkładam na blacie. Wpatruję się w test i modlę w duchu, aby to jednak nie była ciąża. Wzdycham ciężko,szybko robię obydwa testy, odkładam je z powrotem na blat i chodzę tam i z powrotem. Nie mogę się skupić, jestem zestresowana i nerwowo skubię skórki przy paznokciach. Tylko ukradkiem zerkam na testy, ale szybko odwracam wzrok. Nie wiem, czy jestem gotowa żeby na nie spojrzeć. Spoglądam na własne odbicie w lustrze i wpatruję się w swoje oczy. Czy naprawdę przyszedł czas na to, abym została mamą? W tak młodym wieku, kiedy ledwo wszystko zaczęło się układać?
- Elena, Kochanie? - słyszę zatroskany głos Justina zza drzwi - Wszystko w porządku?
- Tak! Już wychodzę - odpowiadam i wreszcie spuszczam wzrok. Jednak mam zamknięte oczy i muszę zebrać się na odwagę, aby zobaczyć wynik. Oddycham głęboko trzy razy i uchylam powieki. Wiem wszystko i moje serce natychmiast przyśpiesza. Dwie kreski - Jestem w ciąży - szepczę do siebie i nie dowierzam, że to naprawdę się dzieje. Ale jak? Kiedy? Jakim cudem?!
- Elena? - słyszę głos Justina, który wchodzi do łazienki. Spogląda na mnie niepewnie, przenosi spojrzenie na blat i widzi to, co ja. dwie kreski na teście. Obserwuję jego twarz, ale nie widzę  na niej złości - Więc, będziemy mieli dziecko? - pyta cicho i uśmiecha się lekko.
- Tak - odpowiadam szeptem i schylam głowę - Jak to się stało, Justin? Przecież miałam dziurę w brzuchu! Czy to w ogóle możliwe? - otwieram oczy i czuję na biodrach jego dłonie. Przytula mnie od tyłu i kołysze na boki. Opiera brodę na moim ramieniu i zerka znowu na test.
- A dlaczego nie? Przecież doskonale wiesz, że to trzustka była uszkodzona. Nic więcej, Kochanie. Wszystko się zagoiło. Od tego czasu minęło półtora miesiąca. Jesteś zdrowa.


Siedzę w poczekalni i nerwowo podryguję nogą. Pattie i Justin natychmiast zabrali mnie do prywatnego ginekologa, aby potwierdzić ciążę. Mój chłopak jednak siedzi wyluzowany, nawet uśmiecha się do mamy kiedy ja jestem przerażona! Jak to ma niby wyglądać?
- Zapraszam państwa - głos lekarza wyrywa mnie z rozmyśleń i podnosimy się z krzesełek. Pattie zostaje w poczekalni, a ja wchodzę z Justinem - Co mogę dla państwa zrobić?
- Jestem w ciąży, chciałabym to potwierdzić i dowiedzieć się, który to tydzień.
- Och, rozumiem - lekarz uśmiecha się, bierze kartę i wpisuje w nią coś - Zapraszam na łóżko, zrobimy USG i sprawdzimy wszystko - przytakuję głową, układam się na wysokim łóżku i zaciskam dłonie w pięści. Mój brzuch zaciska się z nerwów, a serce przyśpiesza bicie - No dobrze - lekarz podchodzi do mnie i podwija moją bluzkę. Wyciska trochę zimnego żelu na mój brzuch i przykłada dziwną końcówkę. Przesuwa nią, przekręca i na monitorze pojawia się czarno biały obraz - Tak więc, jest pani w ciąży - uśmiecha się i wiem już na pewno, że to nie pomyłka. Justin podnosi się z krzesła, pochodzi i chwyta mnie za rękę - Tutaj jest dzidziuś, proszę spojrzeć - pokazuje na monitorze małą fasolkę i czuję się, jakby ktoś kopnął mnie w brzuch. Natychmiast obawy odchodzą, strach, niepewność również. Gapię się w monitor i nie wierzę, że widzę na nim własne dziecko! Zaciskam usta, bo łzy już cisną się pod powieki - Wychodzi na czwarty tydzień - och, już?! Próbuję przypomnieć sobie jakąś sytuację w której się nie zabezpieczyliśmy i od razu w mój mózg uderza jedna sytuacja, kiedy wróciliśmy z Nowego Jorku, zaraz po moim wypadku - Wydrukuję państwu obraz i przepiszemy skierowanie na potrzebne badania. Wypiszę też receptę na witaminy i kwas foliowy. Może się Pani ubrać - podaje mi ręczniki, abym mogła wytrzeć żel z brzucha. Siada za biurkiem, a ja spotykam spojrzenie mojego chłopaka. Wpatruje się we mnie z rozczuleniem i widzę radość w jego ślicznych oczach. Chwyta nagle moją twarz w dłonie i mocno mnie całuje. Zaskakuje mnie tym, kompletnie nie przejmuje się lekarzem i nieco się zawstydzam. Odrywa się ode mnie, pociera swoim nosem o mój i uśmiecha cudownie. Rany! Czy on naprawdę się cieszy? Przecież oboje nie byliśmy na to gotowi! - Zapraszam do mnie - lekarz chichocze pod nosem i kręci głową - Widzę, że to dla państwa lekkie zaskoczenie, jednak dostrzegam radość.
- Tak, to niespodziewana wiadomość, ale bardzo szczęśliwa dla nas - odpowiada Justin, kiedy siadamy na krzesełkach. Mocno trzyma moją dłoń i pociera ją kciukiem. 


- I co?! - na korytarzu natychmiast dopada do nas Pattie i patrzy wyczekująco - No dalej!
- No cóż, wychodzi na to, że będziesz babcią - Justin mówi radośnie i szczerzy się jak wariat.
- Wiedziałam! Czułam to! - Pattie krzyczy i mocno mnie do siebie tuli. Cholera, czy nie powinna być zła? Nie wiem, nawrzeszczeć na nas? Przecież jesteśmy jeszcze smarkaczami!
- Nie jesteś na nas zła? - pytam, kiedy odkleja mnie od siebie. Czuję się jakoś niezręcznie.
- Och, o tym porozmawiamy sobie w domu - mruga do mnie rozbawiona - A teraz jedziemy na lody, masz ochotę? - uśmiecha się i porusza zabawnie brwiami.
- No pewnie! Na czekoladowo miętowe? - spoglądam na Justina, który wybucha śmiechem.


Wieczorem, po dniu spędzonym z rodzeństwem Justina, bierzemy razem odprężającą kąpiel. Rozluźniam napięte mięśnie, wtulam się w ciało mojego chłopaka i oddycham głęboko. Muszę zadzwonić do rodziców i oznajmić im, że będą dziadkami. Nie wiem jak na to zareagują, jednak liczę, że będą spokojni. Zawsze traktowali mnie poważnie, a macierzyństwo to ciężka przeprawa przez życie. Jednak mamy osiem miesięcy, aby się na to przygotować.
- Justin - zaczynam cicho - Jak się z tym czujesz? Wiesz, z tą wiadomością.
- A jak mam się czuć? Kocham Cię z całego serca, Elena. Zrobię dla Ciebie wszystko, bo jesteś dla mnie najważniejsza. Chciałem mieć dzieci, więc jestem najszczęśliwszym facetem na świecie.
- Nie boisz się? - przekręcam się delikatnie w jego ramionach, aby nie rozchlapać wody.
- Trochę, ale to chyba całkowicie normalne, co? - mruga zadziornie i ogarnia moje mokre włosy na plecy - Poradzimy sobie, zobaczysz. Wszystko będzie dobrze, Skarbie. Mamy siebie, rodziców którzy będą nas wspierać. Otoczymy nasze dziecko miłością i nigdy niczego mu nie zabraknie. Obiecuję - wpatruje się w moje oczy i mój strach też odchodzi daleko - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham - szepczę w jego usta i delikatnie go całuję. Od razu pogłębia pocałunek, wślizguje język do środka i cudowne ciepło rozchodzi się po moim ciele. Czuję jego dłonie, które przesuwają się po moim ciele i ściska delikatnie moje piersi, och. Odrywam się od niego, posyła mi seksowny uśmiech i podnosi się. Podaje mi dłoń i wychodzi z wanny - Co robisz?
- Chcę się z Tobą kochać, Skarbie - kiedy tylko wypowiada te słowa, w moje ciało strzela podniecenie. Wycieramy się szybko, przechodzimy do pokoju i Justin natychmiast dopada do moich ust. Układa mnie na łóżku, delikatnie przykrywa mnie swoim ciałem i splata swoje palce z moimi, układając je nad moją głową - Musimy być ostrożni - szepcze, kiedy odrywa się od moich ust i przenosi je na szyję - Nie możemy zrobić krzywdy dzidziusiowi - uśmiecham się na jego słowa, wbijam zęby w wargę, a do moich oczu napływają łzy.






*5 miesięcy póżniej*

- Elena, jesteś gotowa? - słyszę głos, aż się wzdrygam - Za niecałe pięć minut masz być gotowa!
- Wiem, Fredo! Nie musisz mi mówić! - przewracam oczami i otwieram drzwi.
- Och, wyglądasz cudownie! Justin będzie zachwycony, najpiękniejsza one less lonely girl!
- Serio, Fredo?! - prycham rozbawiona - One less lonely girl w piątym miesiącu ciąży!
- Jesteś jeszcze piękniejsza niż wcześniej - och! - Naprawdę, Elena. Kwitniesz w tej ciąży, służy Ci bardzo. Justin jest szczęśliwy, należy wam się po tym wszystkim, przez to musieliście przejść.
- Wiem - wzdycham ciężko i schylam głowę. Spoglądam na mój niewielki jak na ten miesiąc brzuszek i uśmiecham się pod nosem. Moja mała, śliczna dziewczynka. Nie mogę doczekać się, aż wezmę ją w ramiona i przytulę. Jest tak bardzo kochana, a nawet nie ma jej jeszcze na świecie.
- No dobrze, musimy iść. Gotowa? - przytakuję niepewnie głową, Fredo chwyta mnie za rękę i przechodzimy przez całą długość hali. Justin wrócił na trasę dwa miesiące temu, ale będzie na niej tylko do mojego porodu. Jestem z nim, bo na razie czuję się cudownie! Nic mi nie dolega i mam pozwolenie lekarza - Jesteśmy - zatrzymujemy się przed wejściem na scenę i słyszę głos mojego chłopaka - Tylko nie płacz, okej? Rozmażesz sobie makijaż - Fredo chichocze radośnie.
- Postaram się! - przytulam go i klepię po plecach, uwielbiam tego gościa!
Kiedy przychodzi czas, wchodzimy na scenę. Słyszę tłum, który piszczy i aż wstrzymuję oddech. Ludzi jest po prostu masa! Rozglądam się na wszystkie strony, ale prawie nic nie widać. Jest dość ciemno i świecą się malutkie światełka w dole sceny, na ogromnym kółku. Justin śpiewa i patrzy prosto na mnie. Fredo puszcza moją dłoń i bardzo powoli kieruję się w stronę mojego chłopaka. Uśmiecham się do niego niepewnie, wciąż słyszę krzyki, piski ale liczy się tylko on. Podchodzi do mnie, przytula i kołysze delikatnie na boki. Odgarnia moje włosy na plecy, śpiewa refren i nie spuszcza ze mnie wzroku. Jest taki przystojny! Przykładam dłoń do jego policzka i natychmiast zamyka oczy pod wpływem mojego dotyku. Wtulam głowę w jego szyję i czuję, jak głaszcze czule moje plecy. Mimo, że jest tutaj tyle ludzi, kompletnie mi to nie przeszkadza.
- Mam dla Ciebie niespodziankę - słyszę głos Justina, kiedy kończy śpiewać. Mruga do mnie okiem, podchodzi do krzesełka i bierze z niego ogromny bukiet czerwonych róż. Podaje mi go i całuje w czoło - Wiesz, jak bardzo Cię kocham, jesteś dla mnie wszystkim, tak samo jak nasza mała córeczka - o boże! Nie wierzę, że naprawdę powiedział to przy swoich fanach! - Ten czas jest dla mnie szczególny - chwyta moją dłoń i teraz zwraca się do widowni - Mogę robić to, co kocham. Tworzę muzykę, mogę się nią z wami dzielić i to jest niesamowita przygoda. Jestem wam wdzięczny za to, że jesteście ze mną, wspieracie mnie i dostaję od was tyle miłości. To jest dla mnie najcenniejsze i chciałbym abyście wiedzieli, że ja kocham was równie mocno - uśmiecha się i przykłada dłoń do serca - Nie opuszczam was, nadal będę tworzył i mam nadzieję, że będziecie ze mną w tej niesamowitej drodze. Jednak teraz nadszedł czas, aby trochę zmienić swoje życie. Będę tatą - wypowiada to z ogromnym rozczuleniem i spogląda na mój brzuszek - Tutaj - wskazuje na niego i przykłada opuszki palców - Mieszka moja córeczka, Hope - patrzy na mnie i widzę łzy w jego oczach. Muszę mocno zacisnąć usta, aby się nie rozpłakać - Wiele wydarzyło się w życiu moim i Eleny, ale zapewne doskonale o tym wiecie. To już za nami i nie ma sensu do tego wracać. Chcę ją uszczęśliwić, bo jest najważniejszą osobą w moim życiu - na sali panuje dziwna cisza, błyskają tylko flesze aparatów które nieco nas oślepiają. Justin znowu podchodzi do krzesełka i chwyta w dłonie coś małego. Podchodzi do mnie i oblizuje usta - Kochanie, mam nadzieję, że nie dasz mi kosza przy moich fanach - mruga zadziornie, a ja stoją jak wmurowana. O czym on mówi do cholery?! - Chciałbym, żebyś została moją żoną - Jezus Maria! Prawie mdleję, kiedy klęka na jedno kolano, otwiera małe, czerwone pudełeczko i ukazuje mi się przepiękny pierścionek. Zasłaniam dłonią usta i czuję łzy, który spływają po moich policzkach. Cała się trzęsę i nie panuję nad własnym ciałem. Tak bardzo mnie zaskoczył, nie spodziewałam się tego! - Powiesz coś? Zaczynam się bać, wiesz? - chichocze cicho i słyszę, jak wszyscy na hali również się śmieją.
- Tak - odpowiadam cicho, wbijam zęby w wargę i szeroko się uśmiecham.
- Zgodziła się - Justin patrzy na fanów i porusza zabawnie brwiami. Nie mogę przestać się uśmiechać i jestem tak potwornie szczęśliwa! Justin podnosi się, wkłada na mój palec pierścionek i całuje moją dłoń - Kocham Cię, Elena - szepcze cicho, jednak i tak wszystko słychać przez mikrofon, który ma przy ustach. Natychmiast halę wypełniają piski, aż chce wywalić bębenki - Kocham Cię, Hope - teraz już tłum szaleje. Opiera czoło o moje i zamyka oczy.
- Ja Ciebie też kocham - podnoszę jego głowę palcem i całuję czule. 







THE END





***********************************************************
Tak więc moje kolejne opowiadanie dobiegło końca :)
Dziękuję wam wszystkim, którzy tutaj zaglądali, komentowali i po prostu "byli".
Kocham was, jesteście niesamowite! ♥



Kasia.







11 komentarzy:

  1. Jak ja sie ciesze że im się tak wszystko dobrze ułożyło. Chciałam tobie Kasiu podziękować za te wspaniałe opowiadanie <3 i za to że ich historia tak wspaniale sie zakończyła<3 Te opowiadanie jest i zawsze bedzie dla mnie najwspanialsze na swiecie <3 i życze ci aby twój wspanialy dar pisania,stworzył jeszcze dużo tak wspaniałych opowiadań jak to i reszta twoich dzieł <3 Kocham bardzo mocno za wszystkie historie jakie napisałaś <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaaa,znów będę płakać, dlaczego mi to robisz? :'''D
    Aaaw,no poprostu ogroomnie się wzruszyłam! Nie wiem no, jak to czytałam to uśmiech i łzy same składały się na mojej twarzy! :')
    Uuh, jak ja sobie to wyobraziłam, to wszysko było takie realistyczne w mojej głowie... Poprostu to jest magiczne <3
    Ten blog bez ukrywania miał lepsze i gorsze chwile ale powiem Ci, że ogromnie cieszę się, że dokończyłaś to opowiadanie...A jeśli jeszcze chodzi o koniec... Nie mógł być poprostu lepszy :'*
    Twoje koleje wspaniałe opowiadanie dobiegło końca a mi brakuje słów!
    Kocham, kocham, kocham Cię i tego bloga bardzo mocno, na zawsze :'') <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie moge uwierzyc że to juz koniec łoł ale i tak sie ciesze. To ff było niesmowite i cisze sie ze na nie trafiłam <##

    OdpowiedzUsuń
  4. Omgg płacze to opowiadanie było najpiękniejsze

    OdpowiedzUsuń
  5. To juz koniec :/ po tak dlugoej przerwie nadszedl koniec, jejku dopiero co byl poczatek! A to juz konoec!
    Chce ci podziekowac za wszystkie rozdzialy, za to jak wspaniale piszesz i za to ze nie piszesz dla komentarzy! Dziekuje za wszystko kocham ce i oczywiscie widzimy sie na innych twoich ff :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo, bardzo fajne opowiadanie. Czytanie go sprawiło mi wiele radości i radochy. Masz wielki talent. Wiedz o tym. Nawet nie wiesz jak się ciesze że im się ułożyło. Zasłużyli na to. Kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepsze zakonczenie *-* Justin taki troskliwyyy i w ogole idealny *-*

    OdpowiedzUsuń
  8. Wzruszyłam się ;( :d

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny rozdzial ! Kocham to opowiadanie. Jestem z nim od początku ! <3 tak szybko sie skonczylo :( bede tesknic. Ale piszesz jeszcze wiele innych blogow o to mnie uszczesliwia ! :* :) kocham Cie i Twoje opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejkuuuu no po prostu pieknie noo! Dzekuje ci za wszystko, przez caly czas z toba bylam :** kocham cier:***

    OdpowiedzUsuń